mroczna_strefa_logo


CODA

Przedstawiam Wam zespól z Miasteczka Śląskiego o nazwie CODA. Panowie nie wariują, jak większość młodych członków kapel tego rodzaju, podchodzą do heavy metalu w sposób nie tyle co poważnie, ile z wyważonym poczuciem humoru. Co tu dużo pisać... dorośli ludzie, którzy nie podpiszą paktu z Belzebubem w zamian za sławę i rock'n'rolla :) W tym roku wydali materiał o nazwie "Najemnik" z naprawdę dobrą muzyką. Zapraszam do zapoznania się z Wojtkiem Małotą (vocal), Eugeniuszem "Oygen" Popandą (gitara) i Mariuszem "Apacze" Góreckim (perkusja).

MROCZNA STREFA [Blacky]: Na początek jak zwykle to bywa, opowiedzcie o początkach CODY. Mieliście duże przetasowanie w składzie od 1996 roku. Z czym to się wiązało?
CODA [Apache]: Ale to było tak dawno, niech pomyślę... Kiedyś przyjąłem się do pewnego zakładu pracy i tam przez przypadek trafiłem na próbę do chłopaków, którzy tam ćwiczyli. Ich perkusista w ten dzień nie przyszedł i siadłem za bębny. Im się spodobało i w zasadzie tak się zaczęło. Wśród nich był Oygen, który grał na gitarze. Po 2 latach wspólnego grania z Oygenem stworzyliśmy projekt CODA. W 1996 roku przenieśliśmy próby do Miasteczka Śląskiego i zaczęliśmy tworzyć nowy skład, który zmieniał się dość często. Nie będę wymieniał nazwisk ludzi, którzy się u nas przewinęli, bo było ich wielu i zajęło by to wiele czasu, no i też się nie pamięta już wszystkich nazwisk.
CODA [Oygen]: No może jednego wymienimy - przewinął się u nas na vocalu Mazzi (Paweł Mikosz), który dziś gra na basie u Martyny Jakubowicz. A dlaczego były takie przetasowania? Powiem krótko! Nikt nie czuł tego klimatu i nie dawał wszystkiego z siebie. Jedni mieli zapał tylko na początku, inni mieli wizję grać trochę inaczej i dlatego szukaliśmy ludzi, którzy kochali i chcieli grać heavy metal!!! Stabilizacja w zespole zaczęła następować w 2002 roku, gdy dołączyli do nas Adrian Zwardoń (bas) i Marcin Szołtysik (gitara), a totalny przełom to był początek 2003 roku, gdy zawitał do nas Wojtek Małota (vocal).

MS [Blacky]: Jak to się stało, że gracie akurat heavy metal?? Przypadek, czy od początku założeniem było, że chcecie grać heavy metal?? Jak powstała nazwa zespołu?
CODA [Apache]: W zasadzie wychowaliśmy się na takiej muzyce, były to lata 70-80-te. Dominowały wtedy takie zespoły, jak DEEP PURPLE, LED ZEPPELIN, BLACK SABBATH, IRON MAIDEN i wiele innych. Chodzi nam o to, by grać mocno, melodyjnie i tworzyć dobre teksty, a taki jest heavy metal! Muzyce heavy towarzyszy wiele przybocznych elementów, jak skórzane ubrania, klimaty motorowe, czy czarna magia, dlatego ten styl nie jest pusty jak wiele innych, które oprócz jakichś dźwięków nie mają w sobie nic. Dlatego my chcemy grać w tym stylu i być z nim związani, by nie dopuścić by heavy metal odszedł w zapomnienie! Heavy metal forever!!!
CODA [Oygen]: Zgadzam się całkowicie z Apachem. Co do nazwy zespołu, to jest to po trochu nawiązanie do płyty Zeppelinów ale ....CODA w terminologii muzycznej oznacza zakończenie utworu i też dlatego postanowiłem tak nazwać zespół, bo przyjąłem założenie, że Coda będzie takim zakończeniem naszej kariery muzycznej, hehehe. W końcu ma się te parę wiosen :) .

MS [Blacky]: Gdzie, kiedy i z czyją pomoca zagraliście pierwszy koncert?? Jak go wspominacie i jak wtedy czuliście się na scenie?? Co się zmieniło od tamtego momentu i jaki koncert wspominacie najlepiej??
CODA [Wojtek]: Mój pierwszy koncert to był z Codą i odbył się w Krupskim Młynie w klubie Destroy na Helloween w 2003 r. Pamiętam, że byłem bardzo przestraszony i żeby odreagować całą drogę opowiadałem kawały :) Apache od razu wyczuł, ze mam strasznego dyga . Fajnych koncertów mógłbym wymienić kilka, ale najlepiej jednak wspominam koncert w Cieszynie. Bardzo fajna reakcja publiczności, no i graliśmy z naszymi dobrymi znajomymi zespołem LANDSCAPE OF SOULS. Ale każdy kolejny koncert jest coraz lepszy!
CODA [Oygen]: A mój pierwszy raz, to przegląd w Starych Tarnowicach w "Jubilacie". To było gdzieś 15 lat temu. Pamiętam, że była to wielka trema i strach. Publiki trochę było i nawet nas nie wygwizdali! Było to ciekawe doznanie. Kto wtedy organizował ten koncert ...nie pamiętam, ale wiem kto teraz nam organizuje - nasz menago oczywiście! Było wiele koncertów, które się dobrze wspomina - to zależy od wielu rzeczy: nagłośnienia, publiki i wielu spraw organizacyjnych. Wiadomo, że technika idzie do przodu, sprzęt jest już nowocześniejszy i koncerty teraz wyglądają dużo lepiej, ale kiedyś nie miało się tej świadomości i grało się w zasadzie tak samo. Gdybym miał wymienić koncert, który mi się podobał, to byłby to występ w Piastonaliach w Opolu. Nagłośnienie rewelka, publika też (biorąc pod uwagę wczesną porę), no i te hektolitry browaru....
CODA [Apache]: Ja tylko powiem, że bardzo dobrze wspominam koncert w Cieszynie w klubie Eldorado. Publika dopisała i daliśmy wtedy zajebisty koncert! Ale jak myśmy się wtedy zintegrowali z Landscapami.....!!!! Jeśli ktoś wie, to niech mi powie jak myśmy wtedy wrócili...???? :) Chciałem pozdrowić Mandorfa - perkmana LOS.

MS [Blacky]: Co myślicie o aktualnych warunkach koncertowania?? Czy poza promowaniem swojej muzyki warto grać?? :)
CODA [Wojtek]: My granie traktujemy jak przyjemność. Nigdy nie myśleliśmy o tym w kategoriach promowania się. Lubimy grać różną muzykę. Ostatnio polubiliśmy granie piosenek Dżemu :) Jeśli jednak chodzi o warunki koncertowania ... z tym jest różnie, wszystko zależy od organizatorów.
CODA [Apache]: W dzisiejszych czasach odbywa się wiele wiele imprez masowych, festiwali czy przeglądów. Warto grać na takich imprezach chociażby tylko dlatego, żeby zagrać przy dobrym nagłośnieniu. My jednak gramy przede wszystkim dlatego, że sprawia nam to przyjemność. No a jak widzimy, że jeszcze ludziom się to podoba, to jest to dodatkowy kop! Jest wiele klubów, pubów, w których można zagrać koncert, lecz różnie to potem wygląda tzn. nie wszystkie lokale są przystosowane do takich imprez jeśli chodzi o wielkość, akustykę czy scenę. Ale pomimo tego myślę, że naprawdę warto grać wszędzie niezależnie od warunków, bo muzyka to coś pięknego - dla mnie to jest taka odskocznia od rzeczywistości... :)

MS [Blacky]: Wydaliście w tym roku płytkę o nazwie "Najemnik". Co powiecie o materiale na niej zgromadzonym?? Możecie przybliżyć czytelnikom Waszą twórczość??
CODA [Wojtek]: Wydaje mi się, że materiał zamieszczony na płycie jest dość zróżnicowany. Może przez to, że kawałki powstawały w odstępach czasowych. Trudno określić w jakich kategoriach można zamieścić "Najemnika". Zawsze chcieliśmy grać typowy heavy metal. Czy nam się udało? O tym musieli by powiedzieć ludzie, którzy tych piosenek słuchali.
CODA [Oygen]: Jednego jestem pewien, że nasz materiał na pewno nie jest nu-metalowy :) Tak jak powiedział Wojtek, powinni ocenić nas słuchacze, ale jest to na pewno w heavy codowskim stylu. Naprawdę ciężko było nam zdecydować, które kawałki mają się znaleźć na płytce. Musieliśmy wybrać 6 z 24. Szkoda, że tak mało, ale przerosły nas trochę koszty. Wybór był trudny, ponieważ wszystkie utworu są zajebiste!!! Kierowaliśmy się różnymi kryteriami, ale przyjęliśmy, że znajdą się na płycie 3 utwory po polsku i 3 po angielsku. Chodziło nam o to, by materiał był heavy metalowy lub najbardziej zbliżony do niego, z wykopem, melodyjny i z dobrymi tekstami. Mamy nadzieję, że nam się udało.
CODA [Wojtek]: Jeśli chodzi o teksty, to naprawdę starałem się, żeby nie były o "dupie Maryny".

MS [Blacky]: Wierzycie w dobrą przyszłość zespołu?? Cały czas się rozwijacie, widać, ze macie cel . Zgłosiliście chęć wystąpienia na przystanku Woodstock. Jaki to cel i jak widzicie CODĘ w przyszłości?? Kto pcha Was do przodu??
CODA [Wojtek]: To co się działo do tej pory, jest dla nas wielkim zaskoczeniem. W ciągu dwóch lat naprawdę wiele się stało. Chcemy się rozwijać. Mamy w planach następna płytę i fajnie by było wypłynąć na szersze wody, ale nie mamy żadnych konkretnych celów. Moim osobistym marzeniem jest zagrać w Spodku. Jeśli by się udało, byłoby to dla mnie naprawdę wielkie osiągniecie. Jeśli chodzi o Woodstock, to zobaczymy może nam wyjdzie ... Osobą, która pcha nas do przodu jest nasz menago. Ja osobiście wiele mu zawdzięczam. To dzięki niemu znalazłem się w Codzie :) To naprawdę super facet. Jeśli ma coś do któregoś z nas, potrafi to w dobry sposób powiedzieć. Mówi o naszych błędach, tak ze każdy weźmie to sobie do serca, ale nikt się nie obraża :) Ogólnie mówiąc, to on jest motorem napędowym Cody :)
CODA [Apache]: Naprawdę jesteśmy zadowoleni, że gramy dużo koncertów i i to coraz dalej. Całą tą codowską maszyną kieruje nasz menadżer Cinos, my nawet nie wiemy gdzie i kiedy on załatwia koncert, po prostu jak wszystko ustali, to dopiero nam mówi, że jedziemy tam i mamy dobrze wypaść. Ma wolną rękę, my wiemy, że to raczej on ma jakiś cel w stosunku do nas, ale my całkowicie polegamy na nim. Właśnie od prawie dwóch lat jak zajął się sprawami Cody, nastąpił zwrot w historii zespołu, gramy dużo koncertów, nagraliśmy płytkę, ludzie nas kojarzą (pozytywnie chyba, hahaha). O Przystanku Woodstock to dowiedziałem się dopiero, jak zadałaś mi pytanie, hahaha. Dla mnie właśnie jak na razie tą poprzeczką jest Woodstock i mam nadzieję, że wkrótce ją sobie podniosę. Tak to jest z tymi celami, osiąga się jeden, a od razu tworzy się nowszy bardziej odległy, ale zawsze do osiągnięcia!
CODA [Oygen]: Nie będę się rozgadywał. Po prostu mając takiego menadżera zaczęliśmy wierzyć w dobrą przyszłość zespołu!! Chcemy zwojować......hm, może na początek Polskę!

MS [Blacky]: Jakiej muzyki słuchacie?? "Najemnik" to zbiór różnych inspiracji, gdzie sięgają Wasze zamiłowania muzyczne??
CODA [Apache]: W młodości przede wszystkim słuchałem tego co siostra przywlekła do domu i oczywiście Radia Luksemburg. To było coś jak dziś Antyradio. Wtedy się słuchało Hendrixa, Zeppelinów, Purpli, Black Sabbathów, T-Rexów itp.
CODA [Oygen]: Ja do tego dorzuciłbym jeszcze Uriah Heep i Budgie.
CODA [Wojtek]: U mnie zaczęło się słuchanie muzy dosyć wcześnie, miałem wtedy gdzieś 5 lat. Zaczęło się od Europe, Slade, Accept, Dżem, no i oczywiście Iron Maiden, którego słucham do dziś! Ostatnio nawet polubiłem Lacuna Coil , fajnie grają, a wokalistka ma nie tylko fajny głos :)

MS [Blacky]: Bardzo przejmującym Waszym utworem jest ballada "Wieczny sen". Rzadko się zdarza, aby młode kapele heavy metalowe nagrywały wolne utwory. Świadczy to o dojrzałości na pewno. O czym jest ten utwór i kto pisze takie dobre teksty do Waszej muzyki??
CODA [Oygen]: Istniejemy już 10 lat, to chyba trochę już dojrzeliśmy. Teksty pisze Wojtek, ma wolną rękę. Jak na razie nie mamy do jego tekstów żadnych zastrzeżeń. Jak najbardziej nam odpowiadają. Nie chwaląc się muzykę do tego utworu stworzyłem ja, hehehe. Od długiego czasu chodziło mi po głowie żeby zrobić balladkę. Proszę spojrzeć na moją głowę, to chyba widać :) W końcu prawie każdy metalowy zespół ma taki utwór i te ballady są najpiękniejsze. Zagrałem na próbie chłopakom motyw i potem już razem stworzyliśmy ten "wyciskacz łez", haha. Z tym utworem mieliśmy najwięcej problemów ustalając jakie kawałki znajdą się na płytce. Płytka w pierwszym założeniu miała być w całości czadowa i nie chcieliśmy wrzucać na nią nic wolnego, ale że ten utwór ma w sobie coś, zdecydowaliśmy się go umieścić, ale jako ostatni. Tekst do ballady jest efektem refleksji i przemyśleń Wojtka na temat przemijania. Wieczny Sen to hołd złożony przyjacielowi, któremu nie było już dane cieszyć się życiem. Każdy słuchacz może odnieść się do tekstu tego utworu i wspomnieć osobę znajomą, bliską, którą utraciło się na zawsze.... zrobiło się smutno coś....

MS [Blacky]: Czym zajmujecie się na co dzień?? Czy życie prywatne koliduje z graniem?? Co jest dla Was najważniejsze??
CODA [Wojtek]: Ja jestem serwisantem urządzeń poligraficznych. Wiadomo, praca, szkoła, zespół - wszystko to trzeba jakoś pogodzić, ale bardzo zależy nam wszystkim na Codzie i w miarę możliwości staramy się jak najbardziej angażować w działalność zespołu.
CODA [Apache]: Każdy z nas pracuje, a granie w zespole traktujemy jako hobby, a co do życia prywatnego to też sobie radzimy. Raczej godzimy granie z życiem prywatnym. Czasem jak wyskoczy koncert w tygodniu, to bierzemy w pracy urlop, a jak się nie da to L4 :) Fajnie by było jakby z grania dało się żyć i można by się poświęcić wyłącznie muzyce. Wiecznie w trasie, hahaha.

MS [Blacky]: Jakimi jesteście ludzmi?? Lubicie rock'n'rolla, czy raczej poważnie traktujecie to co robicie?? Już jakoś tak się przyjęło, że heavy metal jest dziki i nie okrzesany ...
CODA [Wojtek]: Na pewno nie można nas zaliczyć do typowych rock'n'rollowców. Raczej twardo stąpamy po ziemi. Adi, Jons i ja jeszcze się uczymy. Apache i Oygen mają już swoje rodziny i szczerze mówiąc, to patrzymy trochę w przyszłość. Życie rock'n'rolowca przeszliśmy w szkole średniej, a teraz trzeba "trzeźwo" patrzeć na świat. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy chodzą do pracy, mają rodziny, znajomych, mają własne zainteresowania itd. Ale nie jesteśmy też jakimiś sztywniakami!! Mamy poczucie humoru i potrafimy też nieźle się zabawić! Jak jest impreza, to się bawimy, ale wszystko ma swój koniec bo życie nie polega na słuchaniu non stop muzy i chodzeniu po ulicach kopiąc puszki po piwie! Howgh!!!!

MS [Blacky]: Na koniec dorzućcie coś od siebie :)
CODA [Oygen]: Ja na koniec chciałbym zaprosić wszystkich czadowych ludzi na nasze koncerty. Przyjdźcie i bawcie się z nami. Przy dobrej muzie to i browar lepiej smakuje hahaha!!!! Pozdrawiamy wszystkich fanów heavy metalu!!!

MS [Blacky]: Dzięki za rozmowę, życzę powodzenia. STAY HEAVY !! :)

autor: Blacky
(Maj 2006)